czwartek, 8 czerwca 2017

Czerwiec.

Do Starej Kobiety...i wszystkich,którzy tu zbłądzą:)

Gdzie jesteś?

Jam tu!Jam tu!
Oczarowana symfonią kwiatów
wsłuchuję się w muzykę świata,
upajam kolorami i życiem,
które wybuchło śpiewem ptaków,
rechotem żab nad stawem,
śmiesznym skrzeczeniem
kukułki na dębie.
Jam tu!Jam tu!
W czerwcową noc siedzę
na ławce.Otulona zapachem jaśminu,
rozmyślam o czym  szepcze wiatr koronom drzew.
Sen...
Cicho nadchodzi świt,
pierwszy promień słońca
głaszcze moją twarz.Pora wracać.




No i jestem:)
Zawsze chciałam podwędzić Mickiewiczowi to jego -Jam tu!:)



Zdjęcia przedstawione poniżej zrobiłam w Marcinkowie.Znajdują się tam Ogrody Pokazowe,które miałam przyjemność zwiedzić:)











Nie sposób pokazać wszystkiego na zdjęciach.Trzeba się tam udać i zobaczyć na własne oczy piękno czerwcowego ogrodu.Nie musi to być wcale ten konkretny...:)
Niedługo znowu tam zawitam zobaczyć róże w pełni kwitnienia...lawendę.No i oczywiście kupić parę roślin:)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)


wtorek, 18 kwietnia 2017

Winna.

Zostałam pisemnie oskarżona o sabotaż.Ponoć zalegający na moim blogu śnieg odstrasza wiosnę,a odwiedzających wpędza w  depresję.
Nie jest dobrze! Skoro jednak ktoś tu jeszcze zagląda muszę  ratować zdrowie czytelników:)

Wianek na podkładzie z dzikiego wina,róże robione z wytłaczanek i pomalowane farbą akrylową,suszona lawenda.Jajeczka umieściłam w środku...teraz je zdemontuję i wianuszek może spokojnie wisieć na kominku do lata:)
Po zrobieniu kwiatów zostało sporo odpadów,szkoda zmarnować:)))Zrobiłam papier mache i ulepiłam kamienną kurkę-wazonik do mojej kuchni.Jeszcze parę  jaj wyskoczyło:)



Gdyby ktoś chciał sobie zrobić taki wazonik to proszę zerknijcie na to cudo:)
Moja kura jakoś blado wypada na tle oryginału,ale ja jestem zadowolona:)

Żeby już tak ostatecznie odpokutować swoja winę, wiosenne kwiaty znalazłam:)




Ciepła wiosennego Wam życzę i radosnych kolorów,takich jak na teledysku :)







wtorek, 7 marca 2017

Dzień na różowo.

Jakiś czas temu Klara opublikowała "przepis"na różową czapkę.
-Po co mi różowa czapka?Przecież ja czapek nie noszę...a jak już, to z całą pewnością nie różową.
Tak sobie myślałam.
Ale to nie jest zwykła czapka ...to symbol zjednoczenia kobiet:)
Odsyłam Was do Klary,tam przeczytacie wszystko o "Pussyhat Project".
Tu przytoczę tylko swój komentarz...

"Jak ta różowa czapka ma wyrazić to co czuję …całą niemoc jaka człowieka ogarnia na niesprawiedliwość tego świata,to ja tę czapkę zrobię.Może ją nawet na spacer zabiorę,chociaż w tej głuszy i tak mnie nikt nie zobaczy:)"

...i oto efekt




Podoba mi się i nawet ten kolor mi pasuje.

Jutro Dzień Kobiet...dzień na różowo:)

Pozdrawiam i do napisania...

wtorek, 28 lutego 2017

Zielona sowa.

Znowu sowa...co ja mam z tymi ptaszyskami ?:)))Tym razem nie szydełkowa a krzyżykowa i tylko jedna:)
Powstała  dla wspaniałej dziewczyny,mojej osobistej siostry z okazji jej urodzin:)
Co można podarować osobie,która lubi zielony kolor i sowy?Zieloną sowę oczywiście...ręcznie zrobioną bo innych prezentów nie uznajemy od ładnych paru lat.To świetna zasada...nie kupujemy niczego w sklepie.Jedyne odstępstwo to materiały przydatne w naszym hobby(pod choinką znalazłam 2 kg gliny)...no dobra,jak ktoś nie miał czasu ,nie zdążył to "sklepowy" prezent też jest mile widziany:)
Zdjęcia przysłała mi właścicielka...
Przyznać się,wyglądacie tak o północy?:)))


Sowa to malutki hafcik,który wylądował na kieszonce fartuszka...hmm,właściwie to dość pokaźna kieszeń,można tam zmieścić całą książkę kucharską:)



Schemat tej fikuśnej sowy wymyśliła i stworzyła Olka (Aliolka) , znajdziecie ją TUTAJ.
Jak widać mój haft ma mniej krzyżyków...chyba o jakieś cztery.Miałam tylko jeden moteczek muliny w takim odcieniu zieleni i minimalnie mi go brakło.Próbowałam dokończyć innym zbliżonym odcieniem ,ale wyglądało to koszmarnie i odpuściłam:)

Podobają mi się  Oli  projekty,są zabawne i pełne radości,a wyszywanie ich(wyszyłam jeszcze dwa) to sama przyjemność:)

No dobrze,ale ten post miał być o papierze,który mnie nęcił:)
Już przestał, po tym jak sobie uświadomiłam ,że bez odpowiednich zakupów nic z tego nie będzie.Wykrojniki,papiery,tekturki,stempelki...media!Pogubiłam się w tym wszystkim...i zajęłam czym innym.
Ale próbowałam... zrobiłam czekoladownik z tego co miałam w domu.Był dodatkiem do prezentu i wywołał szczerą radość:)Kwiatki i listki jaśminu powstały z foamiranu,niestety nie  nagrzewałam ich a powinnam...efekt byłby o niebo lepszy.








Pozdrawiam wiosennie prawie:)Żurawie już są,dzisiaj widziałam gęsi...no i przebiśniegi zakwitły:)

czwartek, 19 stycznia 2017

Pani Zima.

Ostatnio nie mam jakoś ochoty na dzierganie...a prace ,które powstały czekają na zdjęcia. To wcale nie znaczy ,że nic się nie dzieje.Coś tam robię,lepię, maluję...odwiedzam blogi dziewczyn,które wyczyniają cuda z papieru,bo papier mnie nęci:)O efektach tego "pociągu" będzie następnym razem ,a dzisiaj o sercu pani Zimy napiszę.
Miało wyjść w zimowych kolorach...popękane jak lód na jeziorze.Różne odcienie błękitu,srebro...zimne barwy.

Wyszło coś takiego.


Dodałam srebrny łańcuszek i mam wisiorek.Zastosowań może być więcej...drugie serduszko może trafi na kartkę albo stanie się breloczkiem...kto to wie:) 




Ponieważ pierwszy raz robiłam coś takiego, więc moje serce nieśmiało zgłaszam do zabawy:)

Coś nowego-od A do Zet


W kolorach zimy-Crafty Moly


Na zdjęciu poniżej widać wszystkie materiały ,które wykorzystałam do zrobienia serduszek:)


Ze zwykłych skorupek , powstały maleńkie lodowe kry:)

Pozdrawiam zimowo:)