wtorek, 29 marca 2016

Nowe życie starego fotela.

Jakiś rok temu pisałam o starym fotelu z lat sześćdziesiątych.Stał sobie i czekał na nową tapicerkę ...w końcu się doczekał:)
Troszkę się obawiałam,że nic z tego nie będzie...ale udało się.Może idealny nie jest(w końcu robiłam to pierwszy raz w życiu),może materiał na pokrycie powinnam wybrać inny...może odcień bieli jest zbyt biały.Oj tego "może" jest całe "morze":)))



Oczywiście bez pomocy nic by z tego nie wyszło.Dokładnie czytałam wszystkie instrukcje Asi .
Jeżeli macie ochotę coś odnowić to musicie zapukać do Nowego domu w starym stylu.:)
Musiałam prosić też o pomoc bardziej realną...męska siła była mi potrzebna do rozmontowania tych nogo-podłokietników,przy oparciu były przymocowane za pomocą śrub... na dole już na wpust i klej.I ten klej trzymał jak diabli...sama w życiu bym sobie nie poradziła.

Największa trudność sprawiło mi przyszycie plecków fotela.Asia pisze,że to najprostsza czynność przy całej renowacji...no nie dla mnie:)


Przed i po.

Pewnie niedługo coś znowu odnowię... to uzależnia:)
Na razie cieszę się jak dziecko z efektu tej pierwszej renowacji...mimo,że niedoskonała:)


środa, 23 marca 2016

Malinowa jaszczurka.

"Lizard" to projekt autorstwa Jasmin Räsänen.Wzór jest dostepny na Ravelry,
Szal prosty i przyjemnie się go robiło.

Wersja wieczorowa:)
Jednak 
 według mnie, prosta krawędź przy szyi to nie był dobry pomysł...

Wersja krzakowa:)


Przy takiej długości(u mnie 182cm) nie najlepiej się toto układa.Może to wina włóczki,której użyłam?Wełna 100% i szydełko nr.4.

Wersja spacerowa:)

Do kompletu zrobiłam sobie mitenki.Niech Was nie zwiedzie ażurowy wzór...nie są tylko ozdobą,grzeją jak trzeba:)
Projekt już mój własny,inspirowany oczywiście"Jaszczurką".




I to tyle na dziś...:)
Następny wpis będzie dotyczył czegoś ,czego jeszcze nigdy wcześniej nie robiłam.
Do nastepnego razu:)



piątek, 18 marca 2016

Dzikie wrzosowisko.

Najpiękniejsze wrzosowiska ponoć  są w Irlandii...tam gdzie wierzą,że spanie na poduszce wypełnionej tym kwieciem przynosi dobre sny:)
Skąd na początku wiosny przyszły mi na myśl wrzosy?
Jak patrzę na ten mój ostatni, bardzo prosty wytwór...widzę wrzosowisko.Włóczka z odzysku,której 
składu nie znam a i pochodzenia nie pamiętam,druty nr 8 i co jakiś czas wrobiona turkusowa cieniutka bawełna( nadająca się na druty 2,5)

Moje "Dzikie wrzosowisko"powstało z potrzeby dziergania czegoś w chwilach, kiedy czułam się byle jak i myśleć za bardzo nie mogłam.No i z tej bezmyślności zrobiłam ciut za długi reglan.Tak to jest jak się człowiekowi nie chce przymierzyć...a mogłam,bo sweter  wszak robiony od góry był:)

Do Irlandii raczej nie pojadę...no może kiedyś.Na razie, przez ten mój udzierg już mam plany na wrześniowy urlop.Odwiedzę Kłomińskie wrzosowiska

Muzycznie Was pożegnam...właściwie to nie ja tylko Glen Hansard,irlandzki (a jakże)  rudzielec,który zdobył
Oscara za piosenkę"Falling Slowly"napisaną
 do filmu "Once" z 2006.Film widziałam dawno temu(polecam ...tak jak jak cały album ze ścieżką dzwiękową do filmu).



sobota, 5 marca 2016

Wielkanocne inspiracje.

Marzec...
W tym roku zrobiłam dekoracje w jasnych barwach.Koszyczek na kwiaty i na  jajeczka.
Farbą plakatową pomalowałam jajka styropianowe...właściwie to rozprowadzałam ją palcem umoczonym w wodzie:)Po wyschnięciu ubrałam w koszulki filetowe,zrobione z białej bawełny.
Do produkcji koszyczków użyłam trzech nitek połączonych razem,bawełny ,lnu i jedwabiu.Znalazł się tam też inny materiał,do ożywienia tej bieli użyłam sizalu.
.




Jeszcze o zajączkach słówko.Powstały w zeszłym roku...zrobiła je Ewa(pisałam już o niej).Mam ich pięć sztuk w różnych kolorach , śliczne są:)

A tak wygląda od środka koszyczek na kwiaty:)


Jak widać ja użyłam salaterki,ale równie dobrze może być to pasująca puszka albo obcięta plastikowa butelka po wodzie.

Serdecznie pozdrawiam z prawie już wiosennych Mazur...przebiśniegi zakwitły:)