środa, 9 listopada 2016

Sowie stado i reszta...

Zacznę może od tej reszty...śnieg dzisiaj u mnie spadł :)
Czapka i komin na zimne dni...



Druga praca, medalion "Ogród".Wiem ,że do doskonałości mojemu hafcikowi daleko,głównie pod względem rozmieszczenia wzoru...ale pracuję nad tym:)


I na koniec sowie stado...czyli amigurumi oswojone .Po raz pierwszy robiłam takie maluszki:)



Sówek  jest dziewięć...kolorowe i śmieszne:)Jedna jest nawiedzona,zgadniecie która?Zielona sowa puszcza oczko do Was...brązowa zezuje na resztę i myśli pewnie ...-Rety,kto widział sowy w takich kolorach :)))
Cała ta zgraja pojedzie na kiermasz o którym pisałam tutaj...może komuś będzie potrzebny właśnie taki wesoły breloczek:)
Czapka,komin i medalion też wędrują razem z sówkami :)

Pozdrawiam i
do napisania:)





poniedziałek, 31 października 2016

Dobre sny...

Jakby to było wspaniale...mieć same dobre sny:)W końcu statystycznie rzecz ujmując, sen zajmuje nam jakieś 26 lat naszego życia.Kawał czasu...
Indianie chyba wiedzieli o tym i postanowili ,że nie będą się męczyć koszmarami sennymi.
Wymyślili Łapacz snów.Czy w to wierzę nie ma znaczenia...niewątpliwie jednak to urocza ozdoba,a wiązanie sznurków, tasiemek...wszelkich piórek i kamyków ma działanie terapeutyczne ...uspokaja skołatane nerwy jak nic:)






 Mój Łapacz w miejscu przeznaczenia...czyli nad łóżkiem:)




Dobrych snów każdej nocy Wam życzę :)



wtorek, 25 października 2016

Jesiennie.

Jaka jest jesień tego roku  każdy widzi.Mokra...pochmurna,wieje wiatr i wciąż pada...
Lubię taką pogodę...spacer w deszczu,ciemne chmury...lubię.W jednym tylko ta pogoda przeszkadza,w robieniu zdjęć...nic nie wychodzi w pomieszczeniu.Nie ma rady,trzeba manekina wywlec na dwór,inaczej moje prace zobaczycie latem:)...Korzystając z tego ,że deszcz zrobił sobie małą przerwę(zmęczył się czy co)zrobiłam zdjęcia.Coś tam wyszło...jesień widać i mój pierwszy sweter z cyklu"I nikt nie widzi"....czyli obszerne coś o dziwnej konstrukcji:)



Inspiracją był projekt Dropsa...to znaczy tylko krój,bo cała reszta to już moja fantazja:)






Robiłam go długo,chyba od lata....skończyłam wreszcie i nie jest źle:)
Miałam ambitny plan zrobienia go  wzorem "jodełki"...



...ale skapitulowałam po paru rzędach ....to fantastyczny ścieg i bardzo prosty,problem w tym ,że okropnie nitkożerny.Tak czy siak w moim swetrze zaistniał jako ściągacz.
Gdyby ktoś był chętny na ten wzór to proszę...film IK.



  • włóczka Anora Active 500m/100g
  • druty nr.5 ściągacze i plisy
  • druty nr 10 cała reszta
  • szydełko 3.5 do łączenia(żadnej igły do zszywania)elementów.
To tyle na dziś...albo aż tyle...


sobota, 22 października 2016

Nie musisz tworzyć do szuflady...możesz pomagać tworząc.

 Wiem,że jest sporo osób,które tworzą  dla samej radości tworzenia...to znaczy nie w celach komercyjnych.Prac przybywa...miejsce w szufladach,szafach i innych schowkach kurczy się,albo co gorsza już go wcale nie ma:)Wcale nie musi tak być...możesz pomóc komuś kto tego bardzo potrzebuje:)Dzisiaj chodzi o małą Amelkę.
Joasia z bloga "Moje małe pasje" wpadła na genialny pomysł takiej pomocy.Po szczegóły odsyłam więc do niej Apel o pomoc dla Amelki

Piszę o tym z nadzieją,że ktoś kto tu zagląda zechce "rozstać"się z dziełem swoich rąk...





wtorek, 29 marca 2016

Nowe życie starego fotela.

Jakiś rok temu pisałam o starym fotelu z lat sześćdziesiątych.Stał sobie i czekał na nową tapicerkę ...w końcu się doczekał:)
Troszkę się obawiałam,że nic z tego nie będzie...ale udało się.Może idealny nie jest(w końcu robiłam to pierwszy raz w życiu),może materiał na pokrycie powinnam wybrać inny...może odcień bieli jest zbyt biały.Oj tego "może" jest całe "morze":)))



Oczywiście bez pomocy nic by z tego nie wyszło.Dokładnie czytałam wszystkie instrukcje Asi .
Jeżeli macie ochotę coś odnowić to musicie zapukać do Nowego domu w starym stylu.:)
Musiałam prosić też o pomoc bardziej realną...męska siła była mi potrzebna do rozmontowania tych nogo-podłokietników,przy oparciu były przymocowane za pomocą śrub... na dole już na wpust i klej.I ten klej trzymał jak diabli...sama w życiu bym sobie nie poradziła.

Największa trudność sprawiło mi przyszycie plecków fotela.Asia pisze,że to najprostsza czynność przy całej renowacji...no nie dla mnie:)


Przed i po.

Pewnie niedługo coś znowu odnowię... to uzależnia:)
Na razie cieszę się jak dziecko z efektu tej pierwszej renowacji...mimo,że niedoskonała:)


środa, 23 marca 2016

Malinowa jaszczurka.

"Lizard" to projekt autorstwa Jasmin Räsänen.Wzór jest dostepny na Ravelry,
Szal prosty i przyjemnie się go robiło.

Wersja wieczorowa:)
Jednak 
 według mnie, prosta krawędź przy szyi to nie był dobry pomysł...

Wersja krzakowa:)


Przy takiej długości(u mnie 182cm) nie najlepiej się toto układa.Może to wina włóczki,której użyłam?Wełna 100% i szydełko nr.4.

Wersja spacerowa:)

Do kompletu zrobiłam sobie mitenki.Niech Was nie zwiedzie ażurowy wzór...nie są tylko ozdobą,grzeją jak trzeba:)
Projekt już mój własny,inspirowany oczywiście"Jaszczurką".




I to tyle na dziś...:)
Następny wpis będzie dotyczył czegoś ,czego jeszcze nigdy wcześniej nie robiłam.
Do nastepnego razu:)



piątek, 18 marca 2016

Dzikie wrzosowisko.

Najpiękniejsze wrzosowiska ponoć  są w Irlandii...tam gdzie wierzą,że spanie na poduszce wypełnionej tym kwieciem przynosi dobre sny:)
Skąd na początku wiosny przyszły mi na myśl wrzosy?
Jak patrzę na ten mój ostatni, bardzo prosty wytwór...widzę wrzosowisko.Włóczka z odzysku,której 
składu nie znam a i pochodzenia nie pamiętam,druty nr 8 i co jakiś czas wrobiona turkusowa cieniutka bawełna( nadająca się na druty 2,5)

Moje "Dzikie wrzosowisko"powstało z potrzeby dziergania czegoś w chwilach, kiedy czułam się byle jak i myśleć za bardzo nie mogłam.No i z tej bezmyślności zrobiłam ciut za długi reglan.Tak to jest jak się człowiekowi nie chce przymierzyć...a mogłam,bo sweter  wszak robiony od góry był:)

Do Irlandii raczej nie pojadę...no może kiedyś.Na razie, przez ten mój udzierg już mam plany na wrześniowy urlop.Odwiedzę Kłomińskie wrzosowiska

Muzycznie Was pożegnam...właściwie to nie ja tylko Glen Hansard,irlandzki (a jakże)  rudzielec,który zdobył
Oscara za piosenkę"Falling Slowly"napisaną
 do filmu "Once" z 2006.Film widziałam dawno temu(polecam ...tak jak jak cały album ze ścieżką dzwiękową do filmu).



sobota, 5 marca 2016

Wielkanocne inspiracje.

Marzec...
W tym roku zrobiłam dekoracje w jasnych barwach.Koszyczek na kwiaty i na  jajeczka.
Farbą plakatową pomalowałam jajka styropianowe...właściwie to rozprowadzałam ją palcem umoczonym w wodzie:)Po wyschnięciu ubrałam w koszulki filetowe,zrobione z białej bawełny.
Do produkcji koszyczków użyłam trzech nitek połączonych razem,bawełny ,lnu i jedwabiu.Znalazł się tam też inny materiał,do ożywienia tej bieli użyłam sizalu.
.




Jeszcze o zajączkach słówko.Powstały w zeszłym roku...zrobiła je Ewa(pisałam już o niej).Mam ich pięć sztuk w różnych kolorach , śliczne są:)

A tak wygląda od środka koszyczek na kwiaty:)


Jak widać ja użyłam salaterki,ale równie dobrze może być to pasująca puszka albo obcięta plastikowa butelka po wodzie.

Serdecznie pozdrawiam z prawie już wiosennych Mazur...przebiśniegi zakwitły:)



poniedziałek, 29 lutego 2016

Sweterek oversize.

Porządkując garderobę,uświadomiłam sobie,że jestem uzależniona od
takiego kroju i takich ...hmm,krótkich  i szerokich sweterków i bluzek.Specjalnie ubrałam manekina,bo zestaw zawsze wygląda tak samo...spodnie,czarna koszulka sięgająca za biodra i na wierzch to coś.Mam tego od groma ale ani jednego własnoręcznie zrobionego.No zgroza!
Trzeba było szybko to naprawić.Tak powstał jeszcze jeden do kolekcji...


To co poniżej to mała część mojego uzależnienia:)



Troszkę poszalałam z tym udziergiem...do tej cienkiej nitki wzięłam druty nr 10,włóczka z takimi bąbelkami, więc wzór nie wchodził w rachubę.Zrobiłam próbkę,narzuciłam oczka na druty i...rozpędziłam się.Machnęłam obie części bardzo szybko.Niestety nie zmierzyłam dokładnie wysokości i wyszło za długie:(Aaa...jeszcze oczywiście bez przymiarki zszyłam toto ,właściwie to łączyłam szydełkiem.No pruć nie miałam zamiaru...wzięłam nożyce i chlasnęłam.Trochę krzywo mi wyszło to cięcie..


teraz dół sweterka ma falisty brzeg:)I wciąż jest odrobinę za długi.

Rękawki zostały obrobione czarnym kordonkiem ...obrobiłam też dekolt i dół sweterka,ale nie wyglądało to dobrze i czerń została tylko na rękawach.

Troszkę się nie udał ten sweterek,ale już go kocham:) 






piątek, 19 lutego 2016

Sercowe otulenie...

Post miał zaistnieć parę dni temu,ale jest dzisiaj.Nawet dobrze się składa bo u mnie pada,jest szaro,smutno i mokro... trochę koloru nie zaszkodzi:)

Chusta "Little Valentine"
Projekt Sylvie Beez. Wzór jest darmowy, do pobrania na Ravelry.
Opis w języku angielskim i niemieckim.







  • druty 4mm
  • na chustę mniejszą(są dwie wersje,mała i duża)zużyłam niecałe 100g włóczki(2x 50g bo robiłam w dwie nitki),czyli około 400m.Moja włóczka to puszysty akryl,miękki i miły w dotyku.


  • długość chusty 154
  • wysokość 73


Kiedyś pisałam ,że nie lubię motywu serduszek...ale jak mawiał Konfucjusz, tylko mędrcy i głupcy nigdy nie zmieniają zdania:)




sobota, 9 stycznia 2016

Spóźnione życzenia i wędrująca książka.



Nowy rok ...robicie podsumowania,co się udało zrealizować z ubiegłorocznych postanowień.
Wypadałoby i mnie.Cóż...wstyd się przyznać, ale jak zwykle u mnie wszystko poszło nie tak.
Jedno jest pewne,mam słomiany zapał do wszystkich większych projektów,planów.
W tym roku zatem żadnych  postanowień.Niech życie toczy się własnym rytmem,w ten sposób uniknę rozczarowań:)Wam jednak życzę,żeby wszystko co sobie wymarzycie ,zaplanujecie...niech się spełni!

W pierwszy dzień roku odbyłam podróż...do Irlandii.No dobrze ,może nie ciałem ale duchem byłam tam z pewnością.Czułam na twarzy chłodny wiatr wiejący od morza i zapach deszczu nocą. Wszystko za sprawą Wędrującej Książki. "Irlandzki sweter"Nicole R. Dickson to pierwsza powieść tej autorki i...może nie będę pisała recenzji,ocenicie same po przeczytaniu.Powiem tylko,że wzorów na swetry tam nie znajdziecie.Dostaniecie za to opowieść o przyjaźni i miłości,która mieni się wszystkimi kolorami tęczy.Opowieść o ludzkich słabościach i lękach i o tym,że życie mimo wszystko może być piękne.


„... lekcja miłości polega na tym, żeby samemu będąc zniewolonym dać wolność."
Nicole R.Dickson 



Książka przybyła do mnie w wigilię Bożego Narodzenia od Basi,która zrobiła mi jeszcze piękny prezent pod choinkę:)

 Szydełkowe podkładki pod kubki.
Cudna karteczka z życzeniami.
 Filcowa torebeczka pełna słodkości.

I jeszcze książki,które z pewnością mi się przydadzą...szycie i wyszywanie:)


Teraz książka powędruje do Katarzyny B. Miłego czytania:)