poniedziałek, 13 lipca 2015

Koszyk.

Właściwie jeszcze nie znam przeznaczenia tego koszyczka.
Na zakupy ?Może...tylko musiałabym wzmocnić jakoś te uszy.Na zdjęciu poniżej widać jak nitka jest naciągnięta.




  • linka jutowa 10mm/15m
  • szydełko 5,5
  • nici bawełniane
Krzaczek służący za tło dla koszyczka to berberys:)

Dawno nie zrobiłam jakiegoś ciuszka...może następnym razem pokażę coś co można założyć na siebie,bo jak do tej pory wszystkie pozaczynane prace zostały unicestwione.

Pozdrawiam serdecznie z deszczowych Mazur:)

sobota, 4 lipca 2015

Dywanik...

Taki zrobiłam:)




Wzór prosty,nici grube,wielkie szydło to i szybko powstał:)Będzie sobie leżał w mojej sypialni...jak ją wreszcie wyremontuję:)))Pewnie zabiorę się za to dopiero późną jesienią.Na razie pomieszczenie po wyprowadzce mojego dziecka straszy pustką,choć skutecznie staram się temu zapobiegać upychając tam wszystko co chwilowo zbędne.Zwykłą graciarnię tam robię:)))


Dywanik na podłodze w "graciarni":)Jak na mój gust jest troszkę za wiotki...wymyśliłam,że uszyję (kiedyś tam) z materiału i ociepliny spód i w ten sposób go usztywnię.To "kiedyś tam"będzie jak już kolor wybiorę:)))

  • szydełko 5,5
  • nici  bawałniane,zakupione na szpuli więc pojęcia nie mam ile poszło.
  • średnica 100 cm
  • wzór z gazetki Piekne wnętrza 2/2010 ,model 21


Z myślą o tym pomieszczeniu jakiś czas temu,"wyszarpałam "od znajomego fotel do renowacji:)
Też sobie czeka na "kiedyś tam":)))Na razie zgłebiam tajniki renowacji drewna i nastawiam się duchowo na zmianę tapicerki:)




Jest bardzo wygodny...ma tylko jedną wadę,robienie na drutach w tym fotelu nie wchodzi w grę:(
Walę nimi po tych dość wysokich podłokietnikach...poważny problem,bo drugi fotel już tam nie wlezie.

Na koniec trochę koloru Wam pokażę:)))Zapachu nie da sie przesłać wirtualnie ..a szkoda:)


Ten wiciokrzew posadziłam  dwa lata temu.W tym roku obsypał się kwiatami,które wieczorem pachną obłędnie:)

Został mi jeszcze do pokazania kolorowy kotek...perfekcyjny nie jest,ale  zabawny i owszem:)
Mieszka już u zwyciężczyni teledyskowej zabawy...mam nadzieję ,że dotarł w jednym kawałku:)



Dywanik i kotek to projekty 12 i 13 w wyzwaniu rocznym u Yadis...dopiero tyle,do 52 chyba nie dociągnę:)
Teraz pozostaje mi tylko przesłać serdecznie pozdrowienia wszystkim ,którzy dotrwają do końca tego posta:)

niedziela, 17 maja 2015

Losowanie...

Losowanie miało być wczoraj...nie było jednak potrzebne,bo tylko jedna osóbka wzięła udział w zabawie.
Z wielką przyjemnością przygotuję paczkę dla  Kasi:)
A to teledysk z dzianiną w tle,który wynalazła Kasia:)




poniedziałek, 4 maja 2015

Muzycznie...z dzianiną w tle i rozdawajką:)

Niestety nic nie zrobiłam ostatnio...brak czasu i wciąż boląca ręka skutecznie uniemożliwiają mi dzierganie:(
Dzisiaj wreszcie mam wolny dzień i z tęsknoty za wełenką pobawiłam się w wyszukiwanie teledysków z dzianiną w tle:)Nie mam ich wiele...gdyby ktoś miał jakiś klip to podrzućcie link w komentarzu.
I tu mam niespodziankę:)Wszystkie osoby,które zamieszczą link z teledyskiem w którym będzie widoczna dzianina,włóczka czy cokolwiek związanego z dzierganiem wezmą udział w losowaniu paczuszki a nawet rzec by można dużej paczki:)W paczce rzecz jasna włóczka...a dokładnie włoska bawełna wyprodukowana przez INDUSTRIA ITALIANA FILATI
 w kolorze ,którego niestety nie potrafię uchwycić na zdjęciu.Rozbielona cytryna?Upolowałam i podzielę się...400g trafi do zwyciężczyni losowania:)
Losowanie odbędzie się 16 maja z samego rana...serdecznie zapraszam do zabawy:)

Do tego coś do poczytania...i co mi tam jeszcze przyjdzie do głowy,różne przydasie,gazetki robótkowe...:)


Na zdjęciu jest też ślicznie kwitnący żagwin.

No dobrze ,czas na teledyski

.









I ostatni...zachwycił mnie.Znalazłam go TUTAJ.


Z frontu robótkowego...hmm,coś się tam dzieje:)))


I na koniec...
serdecznie witam nową obserwatorkę :)Zatrzymajcie się na chwilę u Arlety...warto:)


wtorek, 31 marca 2015

"Grzeczny" sweterek i coś kolorowego:)

Prościutki....połaczenie szydełka i drutów.

Z początku na dole sweterka miało nic nie być...ale ta nitka  za nic nie chciała się poddać blokowaniu i uparcie brzeg się wywijał do góry.Powstała więc na dole mała falbanka,tym samym wzorkiem szydełkowym co karczek i rękawki.

Na przodzie,zachciało mi się wyprodukować fałszywy szew.

Najbardziej jednak podobają mi się rękawki,mimo że to reglan zrobiłam małą główkę u góry.Wygląda to świetnie...to znaczy pasuje mi:)))

Kolor na zdjęciach nie wyszedł jak powinien...a prawdziwy to ultramaryna:)))


  • druty nr 2,5
  • szydełko 2,70 mm
  • chyba akryl(kupiłam całą reklamówkę szpul z tym kolorem,nić jest grubości włosa,część drutowa robiona była z 12 takich nitek a szydełkowa z 6,dzieki temu sweterek jest wszędzie jednakowej grubości...czyli cieniutki i lekki jak piórko)
I byłby to koniec postu gdyby nie komplet popełniony w tempie błyskawicy...przez co doskonały nie jest:)
"Złap wiosnę"...wyzwanie w ramach turnieju dziewiarskiego u IK.No to złapałam:)))
Kolory nawet mnie przerażają:)))Z racji tych kolorów,komplet otrzymał nazwę Hiacynt:)


Oba projekty zaliczam jako nr 10 i 11 w wyzwaniu rocznym u Yadis:)



sobota, 14 marca 2015

Zgrabne połączenie...

To znaczy miało w moim mniemaniu być zgrabne ,łatwe i ogólnie nie wymagające żadnego wysiłku...
O ja naiwna!
A rzecz cała dotyczy zwykłej poszeweczki jaką ostatnio poczyniłam:)))


Mówiłam Wam ,że mam maszynę do szycia?Mam...dobrze ma u mnie na służbie:)))Nie przemęcza się zbytnio,od czasu do czasu jednak musi popracować:)
Maszyna cudem nie jest ,ale i tak jeszcze dużo materiału zepsuję zanim się porządnie nauczę jak  z nią postępować;)


Poszewka miała być z falbanką...ale falbankę zrobiłam na szydełku razem z ozdobnym przodem składającym się z 9 kwadratów szydełkowych


Wykroiłam z surówki bawełnianej przód 42/42 cm i tył składający się z dwóch kawałków 42/35 i 42/23
Wedle wiarygodnych informacji z sieci...miało być tak (bardzo dobry tutek)
Kwadrat z surówki,na to szydełkowy panel z pochyloną do środka falbanką ,na to dwa kawałki tyłu.Wszystko pięknie spięte szpilkami.
Razem mi wyszedł jakiś centymetr (albo i więcej) grubości do przeszycia:)))Mądralińska ze mnie albo wcale niemyślący leń:)))
Moja maszyna nie zdzierżyła i odmówiła współpracy:(
Nie pozostało mi nic innego jak uszyć poszeweczkę normalnie a szydełkowy panel przyszyć ręcznie:(



Warto było:)
Z frontu robótkowego to jak na razie fioletowy udzierg jest w niełasce a ja męczę następne "połączenie idealne":)


Witam pięknie nową obserwatorkę:)
Jest mi niezmiernie miło ,że tu zaglądacie i zostawiacie swój ślad w postaci komentarza:)
Pozdrawiam wiosennie:)



niedziela, 1 marca 2015

Owca w roli głównej.

Jest to już 8 z 52 projektów zrobiony na potrzeby wyzwania u Yadis i "owieczkowy" ukłon w stronę
IK za świetną zabawę,której dostarcza całej rzeszy pozytywnie zakręconych robótkomaniaczek:)

A to moja owca...a właściwie baran w roli głównej:)


  • druty nr 6
  • szydełko 4 mm do zrobienia patki i pętelki
  • bordowa wełna 100% w ilości około 60g
  • resztka białej Beni 
  • guzik
  • splot koszykowy
Pokrowiec robiłam w jednym kawałku , potem zszyłam boki.Dorobiłam na szydełku klapkę,przyszyłam guzik.Tablet dorobił się odzienia:)


Prz okazji fotografowania (a fotograf ze mnie marny) odkryłam,że zmieniając tło mogę złapać właściwy kolor pokrowca.Najwierniej wyszedł na białym tle.Na niebieskim wpadał w róż,



na brązowym w fiolet.

Wracając do owieczki...inspiracją były słodkie owce ,które zobaczyłam na sweterku Tonki.
Narysowałam sobie schemat podobnej.długopisem na zwykłej kartce papieru:)A to co widzicie poniżej to nieudolne próby pracowania z programem do rysowania schematów na druty.
Program jest darmowy do pobrania tutaj http://savannahwinds.weebly.com/knit-design-studio.html
Nie poszło mi najlepiej ,wzór jest niewyraźny i powiększyć go nie potrafię ...ale czasu zbyt wiele na to nie miałam.
Owcę jednak widać a to ona dzisiaj w roli głównej,a skoro tak to podam jeszcze inne przykłady owcy do wrabiania

Baranek  Shaun


I pewnie można by tak bez końca wynajdywać...jeszcze ładniejsze i cudaczniejsze:)
W zasadzie chodziło mi o pokazanie, jak można samemu zaprojektować wzór do wrabiania...to fajna zabawa:)

Kończąc ten przydługi post chciałam podziękować za wszystkie miłe wizyty w moim wirtualnym kącie:)


wtorek, 24 lutego 2015

Serweta...

Skończyłam wczoraj...ostatnie dziesięć rzędów tak mi się dłużyły,że musiałam szukać pomocy u Jane Austen:)Wynalazłam  audiobooka z powieścią „Opactwo Northanger”i słuchając o perypetiach mojej imienniczki niejakiej Katarzyny ,dobrnęłam szczęśliwie do końca robótki:)
Nigdy wcześniej nie "czytałam"w ten sposób...świetna sprawa dla dziergaczek:)




Rozsiadłam się od razu  z nową robótką przy stoliku ubranym w serwetę "mini":)


Model pochodzi z Sabriny Robótki extra 3/2011.Byłam zmuszona skrócić wzór o kilkanaście rzędów  z powodu braku nici.Teraz wiem ,że nawet gdyby mi tych nici nie brakło to i tak bym to zrobiła.Inaczej serweta wyszłaby do ziemi prawie:)


  • szydełko 1,75 tulip
  • bawełniane nici(kupione dawno temu...nie pamiętam ile było metrów w stu gramach)
  • poszło około 300g
  • średnica serwety 125 cm.
Błędów  parę popełniłam...ale udaję ,że ich nie ma:))))

Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających tutaj:)




niedziela, 22 lutego 2015

Rozmowa...

Rozmowa ze stolikiem.No dobrze raczej monolog to był:)))Każdy przy zdrowych zmysłach wie ,że meble nie mówią...choć niektóre mają duszę to milczą jak zaklęte.

-Dostaniesz czerwoną falbankę.
-Nie chcesz?
-No to będzie mini,i nie marudź bo innego wyjścia nie ma
-Masz ładną nogę to trzeba ją pokazać:
-I co z tego żeś z rodzaju męskiego?
-Aaa...ogólnie w koronki się nie ubierają.
-Chyba się mylisz:)Od wieków ta moda trwa i nikt nie narzeka.

Pomyślałam ,że czas zakończyć tą "rozmowę" bo i tak już postanowiłam. Będzie mini i żaden stolik nie jest w stanie mnie odwieść od tej decyzji!
I tak leniwie i powoli powstaje serweta...

finał już blisko:)Może byłby już dzisiaj gdyby nie ten dylemat:)))Co zrobić gdy braknie  nici i dokupienie ich jest niemożliwe!
W trakcie zastanawiania się nad rozwiązaniem powyższego dylematu wskoczył mi na druty fiolet:)
I tak leniwie i powoli...dziergam sobie

raz serwetę,raz fiolecik...powinnam podkręcić trochę tempo,ale w tle majaczy jeszcze książka:)


I tym sposobem nie mam nic skończonego...Podczytując Wasze blogi pociesza mnie fakt ,że nie tylko ja tak mam:)))Chciałabym zrobić milion rzeczy naraz i to już natychmiast...a przecież na wszystko trzeba czasu...I tak leniwie i powoli robię serwetę,fiolet itd:)))

Żeby jednak nie zostawić jakiegoś niedosytu sięgnę do archiwum(czyli do pudła z rzeczami dzierganymi)Zima ma się ku końcowi,to wyciągnę czapki zrobione w grudniu.
Pierwsza to czapka z Dropsa.




Druga to Koreańska czapka z pomponami.Nie umiem robić pomponów,moje są zawsze jakieś rozlazłe...

Ja obszyłam ją jeszcze futerkiem.


Zmykam,zostawiam muzykę dla duszy...


i życzę Wam miłej niedzieli:)








niedziela, 15 lutego 2015

Latający spodek.

Niech będzie UFO:)))
Macie w swoim dorobku dzieło,które nie powinno ujrzeć światła dziennego?
Ja mam...ale postanowiłam przedstawić toto szerszej publiczności bo zamysł był dobry,tylko wykonanie zaszwankowało.W mojej głowie projekt wyglądał pięknie ,elegancko...rzec by można prawie haute couture:)))
Już mówię o co chodzi.
Intensywnie Kreatywna rzuciła w lutym wyzwanie "Modny dodatek" w ramach Turnieju Dziewiarskiego...pomyślałam sobie ,wezmę udział:)Mistrzem dziewiarstwa nie zostanę ale zabawa jest przednia,o czym z pewnością większość z Was wie.
Cytuje z bloga Agi"wymogiem Wyzwania było zainspirowanie się konkretnym projektem Diora."
Zainspirowałam się przepiękną suknią Diora i stworzyłam torebkę ...


Pierwszy etap pracy,czyli część szydełkowa poszła gładko.



Zrobiłam dwa jednakowe elementy i postanowiłam je usztywnić...na kamień rzecz jasna:)))
I tu zaczęły się schody...co z podszewką?Beztrosko zaczęłam chlastać nożyczkami kawałek przecudnej koronki (głupia ja...a jak będę chciała z niej uszyć sukienkę i akurat braknie mi tego kawałka?)Już przepadło:)
No dobrze...mam podszewkę ,mam wierzch.Usztywniłam na spodku obie warstwy razem i tu znowu błąd...jedna część jest słabiej potraktowana preparatem...widać która.


Nie zrażona tym ,zabrałam się za łączenie elementów.

O rety...to była masakra.Pot, pokłute palce i krew...a czas nagli bo to 13 w nocy było.
Ponoć wyglądałam przy tej pracy jak dziewiarka na tym zdjęciu


tylko zamiast drutów trzymałam igłę w ręku i usiłowałam wszyć zamek:)))
Wszyłam go w końcu,niestety mniej usztywniona część torebki wygląda po tym zabiegu jakby słoń na nią wlazł,zamek jest krzywo wszyty , nie miałam dodatków do wykończenia w kolorze brązowym i ogólnie torebka wyglądała jakoś goło.Dałam bidulce kwiatka...niech ma bo jej żywot niedługo dobiegnie końca i stanie się salaterką na cukierki :)))
Jeszcze ujęcie w dłoni

A tu wspaniała suknia Diora od której wszystko się zaczęło.



Najśmieszniejsze jest to ,że nie wzięłam udziału w tym wyzwaniu bo wczoraj cały dzień byłam w pracy i nie zdążyłam porobić zdjęć.
Nic to,Turniej trwa i pewnie się jeszcze skuszę:)