niedziela, 28 kwietnia 2013

Upolowane.

Nieee,nie chodzi o polowanie z bronią na zwierza:)Będzie o polowaniu na... włóczki.Muszę się przyznać, że to mój nieuleczalny nałóg.Ale do rzeczy,w moim mieście jest zatrzęsienie sklepów z używaną odzieżą .Mam jeden swój ulubiony...mniam,włóczki,nitki i niteczki,to jest to co lubię tam zobaczyć.Poszukuję też swetrów do sprucia z nadzieją, że natrafię na jakiś fajny surowiec .Cały,no prawie cały mój "dobytek" włóczkowy pochodzi właśnie z takich  poszukiwań.Najchętniej poluję na nowe,zdarza się że nie mają banderoli i później mam problem(jak w przypadku szarego wdzianka) ale cena rekompensuje te braki:)Będę systematycznie pokazywała moje łupy i to co z nich powstaje:) Może ktoś z Was podrzuci mi jakiś  pomysł na wykorzystanie  różowej bawełny?Serdecznie zapraszam do podzielenia się pomysłami.
Warto czasem zajrzeć do takiego sklepu,może też coś upolujecie:)


To bawełna z której powstał  Pastelowy sweterek
Zostało niecałe 30 dkg.

To natomiast kupiłam wczoraj,nic specjalnego bo to jakaś mieszanka(moja mama nazywała to kiedyś wiskozą  i niechętnie coś z niej robiła)Mnie urzekł cytrynowy kolor i już koniecznie musiałam spróbować czy coś z tego będzie:)


Nie ważyłam ale jest tego ponad 30 dkg.cena 1.50 za całość.


No i jeszcze włoczka użyta w pastelowym sweterku

Tej mam ponad kilogram.

Pozdrawiam  serdecznie i wiosennie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz