czwartek, 19 stycznia 2017

Pani Zima.

Ostatnio nie mam jakoś ochoty na dzierganie...a prace ,które powstały czekają na zdjęcia. To wcale nie znaczy ,że nic się nie dzieje.Coś tam robię,lepię, maluję...odwiedzam blogi dziewczyn,które wyczyniają cuda z papieru,bo papier mnie nęci:)O efektach tego "pociągu" będzie następnym razem ,a dzisiaj o sercu pani Zimy napiszę.
Miało wyjść w zimowych kolorach...popękane jak lód na jeziorze.Różne odcienie błękitu,srebro...zimne barwy.

Wyszło coś takiego.


Dodałam srebrny łańcuszek i mam wisiorek.Zastosowań może być więcej...drugie serduszko może trafi na kartkę albo stanie się breloczkiem...kto to wie:) 




Ponieważ pierwszy raz robiłam coś takiego, więc moje serce nieśmiało zgłaszam do zabawy:)

Coś nowego-od A do Zet


W kolorach zimy-Crafty Moly


Na zdjęciu poniżej widać wszystkie materiały ,które wykorzystałam do zrobienia serduszek:)


Ze zwykłych skorupek , powstały maleńkie lodowe kry:)

Pozdrawiam zimowo:)





środa, 9 listopada 2016

Sowie stado i reszta...

Zacznę może od tej reszty...śnieg dzisiaj u mnie spadł :)
Czapka i komin na zimne dni...



Druga praca, medalion "Ogród".Wiem ,że do doskonałości mojemu hafcikowi daleko,głównie pod względem rozmieszczenia wzoru...ale pracuję nad tym:)


I na koniec sowie stado...czyli amigurumi oswojone .Po raz pierwszy robiłam takie maluszki:)



Sówek  jest dziewięć...kolorowe i śmieszne:)Jedna jest nawiedzona,zgadniecie która?Zielona sowa puszcza oczko do Was...brązowa zezuje na resztę i myśli pewnie ...-Rety,kto widział sowy w takich kolorach :)))
Cała ta zgraja pojedzie na kiermasz o którym pisałam tutaj...może komuś będzie potrzebny właśnie taki wesoły breloczek:)
Czapka,komin i medalion też wędrują razem z sówkami :)

Pozdrawiam i
do napisania:)





poniedziałek, 31 października 2016

Dobre sny...

Jakby to było wspaniale...mieć same dobre sny:)W końcu statystycznie rzecz ujmując, sen zajmuje nam jakieś 26 lat naszego życia.Kawał czasu...
Indianie chyba wiedzieli o tym i postanowili ,że nie będą się męczyć koszmarami sennymi.
Wymyślili Łapacz snów.Czy w to wierzę nie ma znaczenia...niewątpliwie jednak to urocza ozdoba,a wiązanie sznurków, tasiemek...wszelkich piórek i kamyków ma działanie terapeutyczne ...uspokaja skołatane nerwy jak nic:)






 Mój Łapacz w miejscu przeznaczenia...czyli nad łóżkiem:)




Dobrych snów każdej nocy Wam życzę :)



wtorek, 25 października 2016

Jesiennie.

Jaka jest jesień tego roku  każdy widzi.Mokra...pochmurna,wieje wiatr i wciąż pada...
Lubię taką pogodę...spacer w deszczu,ciemne chmury...lubię.W jednym tylko ta pogoda przeszkadza,w robieniu zdjęć...nic nie wychodzi w pomieszczeniu.Nie ma rady,trzeba manekina wywlec na dwór,inaczej moje prace zobaczycie latem:)...Korzystając z tego ,że deszcz zrobił sobie małą przerwę(zmęczył się czy co)zrobiłam zdjęcia.Coś tam wyszło...jesień widać i mój pierwszy sweter z cyklu"I nikt nie widzi"....czyli obszerne coś o dziwnej konstrukcji:)



Inspiracją był projekt Dropsa...to znaczy tylko krój,bo cała reszta to już moja fantazja:)






Robiłam go długo,chyba od lata....skończyłam wreszcie i nie jest źle:)
Miałam ambitny plan zrobienia go  wzorem "jodełki"...



...ale skapitulowałam po paru rzędach ....to fantastyczny ścieg i bardzo prosty,problem w tym ,że okropnie nitkożerny.Tak czy siak w moim swetrze zaistniał jako ściągacz.
Gdyby ktoś był chętny na ten wzór to proszę...film IK.



  • włóczka Anora Active 500m/100g
  • druty nr.5 ściągacze i plisy
  • druty nr 10 cała reszta
  • szydełko 3.5 do łączenia(żadnej igły do zszywania)elementów.
To tyle na dziś...albo aż tyle...


sobota, 22 października 2016

Nie musisz tworzyć do szuflady...możesz pomagać tworząc.

 Wiem,że jest sporo osób,które tworzą  dla samej radości tworzenia...to znaczy nie w celach komercyjnych.Prac przybywa...miejsce w szufladach,szafach i innych schowkach kurczy się,albo co gorsza już go wcale nie ma:)Wcale nie musi tak być...możesz pomóc komuś kto tego bardzo potrzebuje:)Dzisiaj chodzi o małą Amelkę.
Joasia z bloga "Moje małe pasje" wpadła na genialny pomysł takiej pomocy.Po szczegóły odsyłam więc do niej Apel o pomoc dla Amelki

Piszę o tym z nadzieją,że ktoś kto tu zagląda zechce "rozstać"się z dziełem swoich rąk...





wtorek, 29 marca 2016

Nowe życie starego fotela.

Jakiś rok temu pisałam o starym fotelu z lat sześćdziesiątych.Stał sobie i czekał na nową tapicerkę ...w końcu się doczekał:)
Troszkę się obawiałam,że nic z tego nie będzie...ale udało się.Może idealny nie jest(w końcu robiłam to pierwszy raz w życiu),może materiał na pokrycie powinnam wybrać inny...może odcień bieli jest zbyt biały.Oj tego "może" jest całe "morze":)))



Oczywiście bez pomocy nic by z tego nie wyszło.Dokładnie czytałam wszystkie instrukcje Asi .
Jeżeli macie ochotę coś odnowić to musicie zapukać do Nowego domu w starym stylu.:)
Musiałam prosić też o pomoc bardziej realną...męska siła była mi potrzebna do rozmontowania tych nogo-podłokietników,przy oparciu były przymocowane za pomocą śrub... na dole już na wpust i klej.I ten klej trzymał jak diabli...sama w życiu bym sobie nie poradziła.

Największa trudność sprawiło mi przyszycie plecków fotela.Asia pisze,że to najprostsza czynność przy całej renowacji...no nie dla mnie:)


Przed i po.

Pewnie niedługo coś znowu odnowię... to uzależnia:)
Na razie cieszę się jak dziecko z efektu tej pierwszej renowacji...mimo,że niedoskonała:)